Aktualności‎ > ‎

Nasze sprawozdanie z Kongresu Kultury Akademickiej

opublikowane: 26 mar 2014, 13:46 przez Marta du Vall   [ zaktualizowane 2 cze 2014, 01:11 ]

Zorganizowanemu w ramach obchodów Jubileuszu 650-lecia Uniwersytetu Jagiellońskiego przedsięwzięciu towarzyszyły hasła o wielkich przemianach cywilizacyjnych, jakich jesteśmy współcześnie świadkami i uczestnikami. Dyskusja o kondycji polskiej nauki osadzona została w kontekście trzech wielkich procesów społecznych: transformacji ustrojowej, integracji europejskiej oraz globalizacji. Procesy te niewątpliwie rzutują na funkcjonowanie środowiska akademickiego i skłaniają do refleksji nad takimi zagadnieniami jak jakość kształcenia, relacje kadry akademickiej ze studentami, organizacja procesu kształcenia, indywidualizacja strategii edukcyjnych czy niebezpieczeństwo dominacji podejścia komercyjnego, prowadzącego do zatraty idei akademickiej wspólnoty. W Kongresie aktywny udział brało około siedemdziesięciu wybitnych osobistości polskiego świata nauki. 

https://sites.google.com/site/kobietynauk/in-the-news/naszesprawozdaniezkongresukulturyakademickiej/1904190_599019276839384_132193758_n.jpg

W pierwszym dniu obrad uczestnicy zwracali uwagę na przejawy zachowań patologicznych w środowisku naukowców i badaczy, między innymi kwestię fałszowania wyników badań przez niektórych uczonych, a także tendencję do “produkowania” wyników badań pod polityczne zamówienia. Ponadto w dyskusji pojawił się wątek recenzji pisanych “grzecznościowo”, nie mających merytorycznego charakteru, ale wynikających z towarzyskich relacji między akademikami. Podniesiono powszechny fakt dopisywania do publikacji naukowych nazwisk osób, które w tych badaniach nie uczestniczyły oraz niepokojące zjawisko, które określono mianem chowu wsobnego, polegającego na tym, że habilitacji nie weryfikuje rynek, a rady wydziałów akceptują niskiej jakości habilitacje swoich pracowników. Za szczególnie niepokojący uznano fakt, iż uczelnie przyjmują taką ilość studentów, że nie mają oni szans na kontakt z wykładowcą, co przekreśla sens relacji mistrz-uczeń i w efekcie prowadzi do podważenie samej idei studiowania. Do tego problemu odniósł się ks. prof. dr hab. Władysław Zuziak, Rektor Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie, zauważając, że uniwersytet powinien być przede wszystkim miejscem rozwoju, samodoskonalenia, a nie maszyną do tworzenia prac naukowych. Prof. Ziejka podniósł, że to nie budynki, nawet najpiękniejsze, budują autorytet uniwersytetu. Jego prawdziwy autorytet budują członkowie aktualnej wspólnoty.Prof. Kokowski podkreślił znaczenie rozwijania historii nauki oraz rolę niewielkich społeczności akademickich, gdzie jeden naukowiec przypadałby na 10 studentów. Prof. Węgleński zauważył natomiast, że wykładowca powinien być raczej moderatorem dyskusji, a nie wygłaszać co roku ten sam wykład.

Ks. prof. Zuziak mówił m.in. o humanizacji dziedzin technicznych oraz podkreślał, że zadaniem Uniwersytetu jest zapewnienie ciągłości kultury, a prof. Kokowski nakreślił model Uniwersytetu Nowego Humanizmu, mocno krytykując polski system szkolnictwa wyższego oraz jego reformy. W dyskusji dotyczącej kondycji polskiej humanistyki prof. Woleński zabrał głos, kierując się bezpośrednio do ministry prof. Kolarskiej-Bobińskiej. Mówił m. in. o liście ERIH i kuriozalności przyznawanej punktacji według subiektywnych kryteriów urzędników, apelował o wsłuchanie się w głos środowiska i zorganizowanie prawdziwych konsultacji. Prof. Liszewska z kolei wskazywała, że za wysoki poziom nauki i jej elitarność odpowiedzialne jest samo środowisko naukowe. Kiedy to ono będzie kreowało wysokie standardy i dbało o ich realizację, oraz wypełniało określone wymagania i kryteria, to nie będzie sposobności do narzekań.

Na koniec pierwszego dnia obrad ministra prof. Kolarska-Bobińska odniosła się do hasła przewodniego Kongresu. Uznała, że nie jest ono trafione. Reaktywacja bowiem to dążenie do odnowienia, odtworzenia, powrotu do tego, co już było z definicji więc nosi znamiona konserwowania. Trafniejszym określeniem tego, co dzieje się dziś na uniwersytetach jest transformacja, a więc konieczna zmiana, wywołana nowymi warunkami, w których przyszło im funkcjonować.



Profesor Woleński w wykładzie otwierającym sesję plenarną w drugim dniu obrad zwrócił uwagę na kilka problemów, m.in: zatracenie indywidualizmu pracy naukowej i tendencje do publikacji wieloautorskich, wieloetatowość, która niejako rykoszetem uderza w studentów i młodszych pracowników naukowych. Profesor zwrócił uwagę, iż środowisko naukowe, jak i studenckie podporządkowane jest w dużej mierze pracownikom administracyjnym różnej rangi, co wynika z uzależnienia od środków finansowych, a więc wymusza dominację podejścia biurokratycznego. Owocuje to nietrafionymi rozwiązaniami, wdrażanymi z punktu widzenia urzędnika, a nie uczonego. Ponadto mówca odniósł się do przebiegu kariery naukowej i nonsensownych zmian, które w założeniu miały przyspieszyć procedurę habilitacyjną, a ją wydłużyły oraz do generalnej tendencji do hamowania awansu przez wyższe instancje akademickie i administracyjne.

W dyskusji podnoszono także kwestię oceny dorobku naukowego, przede wszystkim jej ilościowe kryteria i fakt, że nie liczy się samo zagadnienie, jego ujęcie czy zastosowana metodologia, ale miejsce publikacji, język i związana z tym ilość punktów. Dr Agnieszka Kacprzak zwróciła uwagę, że stosowanie tego rodzaju wskaźników, wbrew założeniom, nie służy obiektywizacji oceny. Owacje sali wywołała wypowiedź prof. Kuli. który zaproponował dodać do przysięgi doktorskiej "i nie będę pracował dla punktów".

Ważny wątek obrad stanowiła idea kultury akademickiej i elementy, które ją tworzą, między innymi relacje międzypokoleniowe, także w zespołach badawczych, w których powinno stawiać się na współpracę i wzajemność starszych i młodszych pracowników. Warto zwrócić uwagę na studencki głos „z sali”, akcentujący, że tytułowa kultura akademicka, to kultura profesorska. Świadczy o tym zarówno lista zaproszonych panelistów, z których blisko 2/3 to doktorzy habiltowani, jak i ogólne traktowanie studiującej młodzieży jako masy.

Za jeden z istotniejszych problemów współczesnego uniwersytetu uczestnicy Kongresu uznali depersonalizację i podejście, w którym nie człowiek jest ważny a transfer, produkt, komercjalizacja,a liczą się efekty i zyski. W takim układzie nie ma szans na budowę relacji mistrz-uczeń, bo wiodące znaczenie zyskują czynniki pozauniwersyteckie, jak grantodawcy, w tym biznes. Nie sprzyjają temu także nowe metody nauczania, które bardziej przypominają metody trenerskie, szkoleniowe i w efekcie prowadzą do zmiany uniwersytetu w fabrykę magistrów spełniających (jakieś) normy jakości.

Trzeciego dnia Kongresu głos zabrał między innymi prof. Sztompka, który zobrazował bolączki polskiej nauki/uniwersytetu odnosząc się do analizy etosu nauki Roberta Mertona (m.in. komunalizm, bezinteresowność, zorganizowany sceptycyzm). Przypomniał, że współcześnie fiskalizacja nauki skutkuje uzależnieniem środowiska od czynników zewnętrznych, zwrócił też uwagę na postępującą pauperyzację naukowców,sugerując, że komercjalizacja nauki stwarza pokusę rywalizacji o pierwszeństwo wyników kosztem ich rzetelności. Z kolei ks. prof. Heller zauważył, że uniwersytet wobec globalnych przemian wie, co robić, ale nie wie, jak. Słusznie powątpiewał też, czy wewnętrzna logika nauki i wraz z nią idea uniwersytetu jest w stanie oprzeć się zewnętrznym trendom. Wysunął też ważny postulat podjęcia próby przetworzenia przez naukowe środowisko i logikę nauki owych czynników zewnętrznych, tak administracyjnych, jak i ideologicznych. Zwrócił uwagę na to, że nauka nie jest demokratyczna, nie można rozstrzygać większością głosów o słuszności teorii naukowych. W nauce należy przede wszystkim wydać wojnę przeciętności. W tym kontekście przywołana została ekonomiczna zasada Pareto, zgodnie z którą 80% pracy wykonywane jest przez 20% pracowników. Jej przyjęcie w nauce powinno skutkować promowaniem najlepszych i pozbywaniem się najsłabszych.

Wiele emocji wzbudziła wypowiedź prof. Kuli, który poza krytyczną opinią na temat pracy dla punktów, zaznaczył, że uniwersytet to po pierwsze profesura, ale ta, która na swój autorytet zapracowała swoimi osiągnięciami. Podniósł też fakt rozmycia granicy środowiska, o czym świadczy chociażby medialna popularność przedstawicieli świata nauki, tytułowanych profesorami. Stają się oni ekspertami nie dzięki uznaniu środowiska, ale poprzez inne kwatyfikatory, będące wytworem środowisk zewnętrznych, jak np. dziennikarze. Podkreślał, że profesura istnieje dzięki studentom oraz doktorantom. Dlatego należy sympatyzować z młodszymi członkami społeczności akademickiej, dodawać im odwagi, podbudowywać, a nie podcinać skrzydła. Konieczne jest rozwijanie u młodych umiejętności intelektualnych, bo praktyczne umiejętności nie zastąpią nauki i wiedzy. Niepokoi fakt postępującej mcdonaldyzacji nauki, zapomina się o tym, że produktów edukacyjnych nie można tak po prostu sprzedawać, jak towarów konsumpcyjnych.

Głos w dyskusji zabrała także prof. Marody, zwracając uwagę na istnienie czterech elementów systemu: państwa narodowego, rozwijającego się przemysłu, ambitnych młodych ludzie oraz środowiska akademickiego. Zewnętrzny świat dynamicznie się zmienia i wywiera silny wpływ na wzajemne relacje wskazanych elementów. Uniwersytet nie powinien być instytucją bierną, której aktywność polega na obserwowaniu tych zmian, jego rolą powinno być bowiem przetwarzanie owych procesów i włączanie się w przebieg transformacji, jako aktor aktywny. Profesor wzywała do obrony kultury akademickiej w działaniu, a nie na kongresach.

Znamienna była wypowiedź dr hab. Bogunia-Borowskiej, która uszczegółowiła katalog wartości, jakimi powinno się kierować środowisko akademickie, wymieniając wśród nich m. in. partycypację, bezpieczeństwo, pluralizm, relacyjność, wspólnotowość, czy po prostu kulturę osobistą, które, niezależnie od zmieniającej się rzeczywistości powinny być szczególnie pielęgnowane na uniwersytecie.

Prof. Żylicz zwrócił uwagę na to, że nie wszystko, co dzieje się w środowisku akademickim można tłumaczyć zderzeniem kultury akademickiej z korporacyjną , np. wymogi awansu zawodowego naukowców są określane przez rady wydziałów. Wewnętrzne reguły uniwersyteckie bywają przy tym niesprawiedliwe, wręcz niedorzeczne. Jako przykład przywołane zostały zeszłoroczne podwyżki wynagrodzeń, kiedy to niektóre uczelnie zdecydowały, że nie zostaną nimi objęci ci, którzy mają granty z NCN, NCBiR czy FNP. Mówca odniósł się też do relacji mistrz-uczeń, wskazując, że rolą mistrza powinno być pobudzanie w uczniach nie tylko kreatywności, ale i poczucia wolności.

Podsumowując trzydniowe obrady plenarne trzeba podkreślić, że pomimo tego, iż nie można uznać ich za w pełni reprezentatywne dla środowiska, z uwagi na zbyt mały udział młodszych pracowników naukowych oraz studentów, to „cieszy” fakt, że szacowne grono profesorskie zdaje sobie sprawę z ułomności i bolączek toczących polską naukę. Jawnie, w obliczu mediów, prelegenci wskazywali na liczne patologie oraz nonsensy. Wydaje się również, że większość uczestników Kongresu przyjęła za oczywisty fakt, że kultura akademicka musi ulec transformacji, a dawny Uniwersytet wcale nie był taki idealny. Ważne aby przyjąć szerszą perspektywę, systemową. Jak słusznie zwrócił uwagę prof. Woźnicki – Uniwersytet nie jest pozostawiony sam sobie: Uniwersytet to idee i instytucje zanurzone w systemie.

Nie można również jednoznacznie krytykować współczesnych trendów modyfikujących wzajemne relacje zarówno w Uniwersytetach, jak i pomiędzy Akademią a środowiskiem zewnętrznym (biznesem, polityką). Tak krytykowana kultura korporacyjna może przynosić również pozytywne zmiany, po które warto sięgać (m.in. nowe możliwości finansowania, systemy jakości, byle były one dostosowane do uczelnianych warunków).

Wracając do przewodniej myśli Kongresu: Idea Uniwersytetu – reaktywacja, należy tutaj podkreślić słuszne uwagi, tak Ministry prof. Kolarskiej-Bobińskiej, jak i innych panelistów. Nie należy „reaktywacji” traktować dosłownie, w rozumieniu powrotu do „starych” reguł. Chodzi o renesans, przebudowę. Trzeba wziąć to co było dobre i zastosować w nowych czasach, dostosowując do zmieniającego się świata. Wydaje się proste – wiemy co robić, ale nadal pozostaje problematyczne: jak to zrobić!

Wśród apeli jakie pojawiały się podczas obrad, tych wzywających do działania, do walki z nonsensami narzucanymi przez biurokrację, padały propozycje konkretnych działań uczonych, choćby w ramach komitetów naukowych PAN, Towarzystwach aby przygotować listę problemów, z którymi należy zwrócić się do władz. W tym kontekście niezwykle trafna i potrzebna wydaje się inicjatywy Ruchu Obywateli Nauki – Pakt dla Nauki. Co z naszego punktu widzenia istotne, w prace nad Paktem zaangażowani są lub będą przedstawiciele środowiska akademickiego, stanowiący bardziej reprezentatywne grono aniżeli zgromadzeni na Kongresie profesorowie. Natomiast warto zadbać o to, aby głos Kongresu był uwzględniony, a jego główni inspiratorzy, organizatorzy również zaangażowali się w prace nad Paktem.


Marta du Vall
Comments